Felietony
2026.10.13 11:52

W sprawie egzekucji Christy Pikde, czyli o emocjach przesłaniających rozum

Ten artykuł, tak jak wszystkie teksty na christianitas.org publikowany jest w wolnym dostępie. Aby pismo i portal mogły trwać i się rozwijać potrzebne jest Państwa wsparcie, także finansowe. Można je przekazywać poprzez serwis Patronite.pl. Z góry dziękujemy.

 

Komentarze katolickich intelektualistów, publicystek tygodników i profesorów uniwersyteckich, które pojawiły się w przestrzeni publicznej po nieskutecznym wykonaniu kary śmierci na Chriście Pike pokazują ich ogromną bezradność wobec rzeczywistości, abdykację rozumu na rzecz gwałtownych emocji. Bo jakże inaczej wytłumaczyć, że nie potrafią rozróżnić dwóch zupełnie różnych kwestii. Jedną jest zasadnicza godziwość i dopuszczalność kary śmierci w określonych okolicznościach, a drugą zaś moralnie oburzający i nie dający się usprawiedliwić wyrok na Chirstę Pike, a bardziej jeszcze decyzja o jego wykonaniu w wiele lat po zbrodni. 

Oczywiście zaraz rozlegną się głosy: ale papież Franciszek, ale papież Franciszek! Tylko co to za argument? Czy przeciwnicy kary głównej naprawdę chcą żyć w Kościele na wzór kompartii, której członkowie posłusznie z dnia na dzień zmieniają zdanie o 180 stopni, bo tak autokratycznie i despotycznie postanowił gensek? Niezależnie od tego jak bardzo ktoś pragnąłby, żeby osobista, teologiczna opinia Franciszka obowiązywała katolików, nie da się ukryć faktu, że oparta jest wyłącznie na jego przekonaniu, a sprzeczna z całym wcześniejszym, dwutysiącletnim nauczaniem Kościoła.

Uzasadnienia jakie Kongregacja Nauki Wiary podała wprowadzając zmianę Katechizmu opierały się wyłącznie na argumentach psychologicznych i socjologicznych, zupełnie nie biorąc pod uwagę faktu, że nauczanie musi być wiążące w każdym czasie i na każdym miejscu. Nie tylko we wspólczesnych i bogatych krajach Zachodu, które mogą sobie pozwolić na budowę wyrafinowanych systemów penitencjarnych, ale także w czasach chaosu i wojen. 

Zresztą czy dzisiaj te systemy są tak doskonałe? Opisywałem kiedyś pewną historię z Ameryki i teraz chciałbym krótko ją przypomnieć. Czy skazany na 9 lat więzienia ksiądz pedofil, wielokrotny gwałciciel chłopców, zachowuje swoją ludzką godność? Czy jego życie powinno być chronione? Rozumiem, że zwolennicy wewnętrznej niegodziwości kary śmierci na oba pytania odpowiedzą: tak. John J. Geoghan miał jednak pecha, że skazany został w stanie gdzie nie ma kary śmierci. Odsiadując swój wyrok w pewnym momencie znalazł się w celi z mordercą skazanym na dożywocie. I stał się jego kolejna ofiarą.

W tym miejscu warto może zaznaczyć, że na Chriście Pike ciąży nie tylko wyrok śmierci za morderstwo popełnione trzydzieści lat temu, ale także wyrok dwudziestu pięciu lat za próbę morderstwa podjętą już w więzieniu na współosadzonej.

Nie chcę powiedzieć, że każdego mordercę należy skazać na karę główną i wyrok niezwłocznie wykonać. Wskazuję jedynie, że sprawujący władzę, odpowiedzialni za dobro wspólne “mają prawo i obowiązek wymierzania kar proporcjonalnych do wagi przestępstwa” (KKK 2266) Pierwotna wersja z 1992 dodawała na końcu tego fragmentu: “nie wykluczając kary śmierci w przypadkach najwyższej wagi”. Choć krótko potem, po publikacji encykliki Evangelium vitae, ten punkt jak i następny zostały przeredagowane, dopuszczalność kary śmierci został jednak co do zasady zachowana. Dodano jedynie, cytując encyklikę, roztropnościowy osąd papieża, że być może współcześnie sytuacje wymagające jej zastosowania już się nie zdarzają. Na decyzję papieża Franciszka, jednosobowo decydującego, że na pewno już się nie zdarzają, warto spojrzeć jako na ekstremalną erupcję klerykalizmu. Kto bowiem jest w stanie ocenić lepiej czy w jakimś odległym miejscu na ziemi zachodzi sytuacja, w której karą proporcjonalną do przestępstwa i zapewniająca obronę dobra wspólnego będzie wyeliminowanie zbrodniarza? Papież z odległego Rzymu, czy świecki, który na miejscu jest przedstawicielem prawowitej władzy publicznej?

Oczywiście pisząc o amerykańskim wymiarze sprawiedliwości można by wiele jeszcze napisać o wieloletnim przetrzymywaniu skazańców w celi śmierci, o na poły publicznym charakterze wykonywanych wyroków, o próbach ich przeprowadzania nie jako czegoś, co przez lata rozumieliśmy jako egzekucję, ale raczej jako niedobrowolnej eutanazji. To prawda, że w warstwie emocjonalnej praktyki amerykańskie są najmocniejszym argumentem przeciwko karze głównej. Ale nie o tym jest ten tekst.

Chodzi o reakacje katolików, którzy wyrzekli się stosowania rozumu. 

Piotr Chrzanowski

 

Drogi Czytelniku, prenumerata to potrzebna forma wsparcia pracy redakcji "Christianitas", w sytuacji gdy wszystkie nasze teksty udostępniamy online. Cała wpłacona kwota zostanie przeznaczona na rozwój naszego medium, nic nie zostaje u pośredników, a pismo jest dostarczane do skrzynki pocztowej na koszt redakcji. Co więcej, do każdej prenumeraty dołączamy numer archiwalny oraz książkę z Biblioteki Christianitas. Zachęcamy do zamawiania prenumeraty już teraz. Wszystkie informacje wszystkie informacje znajdują się TUTAJ. 

 


Piotr Chrzanowski

(1966), mąż, ojciec; z wykształcenia inżynier, mechanik i marynarz. Mieszka pod Bydgoszczą.