
Ten artykuł, tak jak wszystkie teksty na christianitas.org publikowany jest w wolnym dostępie. Aby pismo i portal mogły trwać i się rozwijać potrzebne jest Państwa wsparcie, także finansowe. Można je przekazywać poprzez serwis Patronite.pl. Z góry dziękujemy.
Kilka dni temu wieczorem, kryjąc się przed mrozem w cieple własnego domu, postanowiłem też poszukać czegoś rozgrzewającego serce. Przypomniała mi się rodzinna, wenecka majówka sprzed kilkunastu lat. Byliśmy wtedy na koncercie zespołu Interpeti Venziani. Artyści grali utwory swojego wielkiego rodaka, księdza Antonia Vivaldiego. Sięgnąłem do sieciowych zasobów, aby ponownie wysłuchać tej muzyki w wykonaniu tych samych artystów.
Czując ciepło adriatyckiej wiosny, przypomniałem sobie miejsce, w którym odbywał się koncert. Było to w dawnym, od wielu lat zsekularyzowanym, kościele San Vidal. Piękna, jednoprzestrzenna budowla w nastawie ołtarzowej mieści duże płótno autorstwa Vittore Carpacciego zatytułowane Gloria de San Vidal.
Tak właściwie to czyja ta Chwała? Kiedy byliśmy na koncercie nie zwróciłem na to specjalnej uwagi, bo dostaliśmy jedne z ostatnich biletów i siedzieliśmy za orkiestrą nie widząc obrazu. Teraz postanowiłem temat zbadać staranniej. Szybko okazało się, że wenecki San Vidal przedstawiony konno w rycerskiej postaci, główny bohater obrazu, to rawenneński San Vitale, któremu poświęcona jest wspaniała, pełna nadzwyczajnie pięknych mozaik, tamtejsza oktagonalna bazylika. Co jeszcze ciekawsze związek Świętego z Rawenną jest mocno zakotwiczony w liturgii, bo jedno z eulogiów Martyrologium Rzymskiego na 28 kwietnia wspomina:
W Rawennie w regionie Emilia-Romania we Włoszech, wspomnienie świętego Witalisa; w tym dniu, jak się przekazuje, pod jego imieniem została w tym mieście poświęcona Bogu przesławna bazylika.
Wiedziałam już więc że Vidal czy Vitale to nasz Witalis (łac. Vitalis), ale pozostawało jeszcze ustalenie kim są pozostałe postaci na obrazie Carpaccia. Oczywista jest Madonna z Dzieciątkiem patronująca całej grupie z góry płótna. A pozostali święci? W dolnej grupie towarzyszą Witalisowi po lewej św. Waleria i św. Jerzy a po prawej św. Jan Chrzciciel i św. Jakub. Niestety w odniesieniu do tego ostatniego nie napotkałem żadnych bardziej precyzyjnych informacji, ale sądząc po kosturze pielgrzymim w ręku jest to św. Jakub starszy, ten od Composteli.
Grupa umiejscowiona na potężnej arkadzie to z kolei, od zewnątrz apostołowie św. Piotr i św. Andrzej, a dwaj młodzieńcy w środku to św. Gerwazy i Protazy.
Dobór postaci i ich atrybuty wyjaśnia w znacznym stopniu druga część wspomnianego elogium, która brzmi tak:
Razem z nim od niepamiętnych czasów czczeni są święci męczennicy: Waleria, Gerwazy, Protazy i Ursycyn, którzy nieustraszenie i wytrwale bronili wiary.
Dawniejsze wersje Martyrologium podają, że Gerwazy i Protazy byli synami Witalisa oraz że Waleria była jego małżonką. Jako jej miejsce męczeństwa wskazują jednak Mediolan. Zgodnie z pobożną tradycją cała rodzina wywodziła się z Mediolanu. Witalis był żołnierzem, który w służbie udał się z synami z Mediolanu do Rawenny. Kiedy pochowali ciało zamęczonego św. Ursycyna zostali zdemaskowani jako chrześcijanie i także skazani na śmierć. Przekazuje się, że męczeństwo św. Witalisa dokonało się w miejscu, gdzie dziś stoi wspomniana, dedykowana mu bazylika.
Czy w szczegółach tak było dziś pewnie trudno odpowiedzieć. Korzenie mediolańskie są jednak pewne. Tamtejszy kościół do dzisiaj zachowuje w swoim zwyczaju liturgicznym dość dużą odrębność od zwyczaju rzymskiego. Różnica jest na tyle duża, że mówi się nawet o odrębnym rycie, zwanym ambrozjańskim, od imienia najsłynniejszego biskupa tego miasta. Kanon eucharystyczny jest jednak ten sam co w Rzymie, z jedną zasadniczą różnicą. Odmienne są listy świętych wymienianych w modlitwach Communicantes (Zjednoczeni z….) i Nobis quoque (Także nam…). W tej pierwszej grupie, po wymienieniu, tak jak w wersji rzymskiej, Najświętszej Marii Panny i dwunastu apostołów, wspomina się kolejno:
Sykstusa, Wawrzyńca, Hipolita, Wincentego, Korneliusza, Cypriana, Klemensa, Chryzogona, Jana i Pawła, Kosmę i Damiana, Apolinarego, Witalisa, Nazarego i Celsa, Protazego i Gerwazego, Wiktora, Nabora, Feliksa i Kalimera.
Odnotujmy jeszcze, że w drugiej z list oprócz świętych kobiet z Kanonu rzymskiego jest wspominanych dodatkowo sześć innych, nie ma jednak wśród nich Walerii.
Zanim napisałem ten tekst opowiedziałem go w zarysach koledze, który kilka lata pracował w szkołach, ucząc także polską młodzież ze Wschodu. Wspomniałem, że ta hagiograficzna historia musiała być kiedyś szerzej znana w Polsce, bo i związane z nią imiona były popularne, znajdując swoje miejsce w polskiej literaturze, u Mickiewicza czy Fredry. W odpowiedzi dowiedziałem się, że jeszcze całkiem niedawno wśród młodych Polaków z Białorusi, owszem, spotykało się Witalisów i Walerych.
Piotr Chrzanowski
Drogi Czytelniku, prenumerata to potrzebna forma wsparcia pracy redakcji "Christianitas", w sytuacji gdy wszystkie nasze teksty udostępniamy online. Cała wpłacona kwota zostanie przeznaczona na rozwój naszego medium, nic nie zostaje u pośredników, a pismo jest dostarczane do skrzynki pocztowej na koszt redakcji. Co więcej, do każdej prenumeraty dołączamy numer archiwalny oraz książkę z Biblioteki Christianitas. Zachęcamy do zamawiania prenumeraty już teraz. Wszystkie informacje wszystkie informacje znajdują się TUTAJ.
(1966), mąż, ojciec; z wykształcenia inżynier, mechanik i marynarz. Mieszka pod Bydgoszczą.