szkice
2026.06.09 12:52

Człowiek katolickiego zjednoczenia

Ten artykuł, tak jak wszystkie teksty na christianitas.org publikowany jest w wolnym dostępie. Aby pismo i portal mogły trwać i się rozwijać potrzebne jest Państwa wsparcie, także finansowe. Można je przekazywać poprzez serwis Patronite.pl. Z góry dziękujemy.

 

Arcybiskup Józef Michalik należał do tych hierarchów, którym mainstream wolał nie oddawać głosu za życia — i którym odmawia go także po śmierci. Nie jest to dziwne, ponieważ od początku istnienia odnowionej Polski, za Janem Pawłem II, przeciwstawiał się bezkrytycznemu wdrażaniu w naszym kraju modelu państwa ignorującego chrześcijańskie dziedzictwo. Trudno więc by był chwalony przez tych, którym się przeciwstawiał. Jednak w wolnej Polsce arcybiskupowi Michalikowi dobra pamięć się po prostu należy.

Z pewnością pozytywnym znakiem w tych dniach żałoby były słowa przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, które mogą świadczyć, że dziedzictwo zmarłego, w swoich najlepszych przejawach, będzie podejmowane i dziś. Arcybiskup Tadeusz Wojda w pożegnalnym słowie powiedział, że były metropolita przemyski „konsekwentnie bronił życia, rodziny i wartości chrześcijańskich, pozostając wierny nauczaniu Jezusa Chrystusa, mimo pojawiającej się krytyki", a także że „nie poddawał się przeciwnościom, widząc swoją misję w głoszeniu tego, co najważniejsze."  

Arcybiskup zaangażowany

Arcybiskup Michalik był jednym z tych hierarchów, którzy od przełomu politycznego kończącego w Polsce rządy partii komunistycznej, wspierali kształtowanie się katolickiej opinii publicznej – często wbrew metodycznym próbom jej uciszania, tak jakby chrześcijanie nie mieli prawa do własnego głosu w demokratycznym państwie. Był przekonany, że transformacja ustrojowa nie może oznaczać wyparcia chrześcijaństwa z debaty o kształcie Polski — a takie właśnie były oczekiwania środowisk, które w imię demokracji liberalnej dążyły do zepchnięcia Kościoła na margines sfery publicznej: zarówno postkomunistów, jak i lewicowego skrzydła dawnej opozycji. Dla Michalika — kolejno biskupa gorzowskiego, metropolity przemyskiego, a w latach 2004–2014 przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski — było czymś oczywistym, że państwo z tysiącletnią chrześcijańską tradycją nie może z roku na rok odrzucić tego dziedzictwa i pozostać w dobrej kondycji. 

I miał rację. Proces wprowadzania w Polsce nowych porządków, zarówno politycznych jak i ekonomicznych, poskutkował próbami utrzymania w prawodawstwie mrocznych, komunistycznych, zapisów przeciwko życiu nienarodzonych, pauperyzacją milionów obywateli, którzy jeszcze chwilę wcześniej angażowali się na rzecz niezawisłości kraju pod wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej i sztandarem NSZZ “Solidarność” – tej właśnie solidarności oczekując. Z nowymi porządkami zaczęła się także wieloletnia kampania zawstydzania Polaków z powodu i poczucia patriotyzmu, przywiązania do sprawy narodowej i kształtujących ją zasad chrześcijańskich. 

O sprawach społecznych mówił trudne rzeczy w czasach, gdy mało kto w Kościele – ale nie tylko – się na to ważył. „Bezrobociem i likwidacją polskich stoczni, kopalń i cukrowni nikt się nie przejmuje, samobójczą dla narodu emigrację ludzi młodych, wykształconych uważamy za sukces wolności. Trwa zapaść służby zdrowia. Ciągle bezradni jesteśmy wobec korupcji i braku kultury społecznej i politycznej. Polska znów stała się jak ten ‘postaw sukna’, z którego każdy kto ma dostęp, stara się dla siebie coś wykroić”.

Katolicy jako wrogowie demokracji

Trzeba przypomnieć, że szczególnie w latach 90. XX wieku katolicy, którzy, w ramach odnowionych porządków politycznych zabiegali na przykład o prawną ochronę życia czy obecność religii w szkole byli nazywania wrogami demokracji i wolności. Kwestie dotyczące relacji między Kościołem a państwem stały się jednymi z najbardziej konfliktowych tematów debaty publicznej, a ton mediów wyraźnie się zaostrzył. Kościół oskarżano o dążenie do stworzenia państwa wyznaniowego, a krytyka tego rodzaju płynęła zarówno ze strony jego dawnych przeciwników, jak i części środowiska „Solidarności”, które wcześniej chętnie korzystało z sojuszu z Kościołem. Właśnie wtedy dużą popularność zdobyły hasła sugerujące, że miejsce czerwonego totalitaryzmu zajmuje w Polsce nowy — tym razem „czarny” — totalitaryzm. 

Termin “totalitaryzm”, dotąd jednoznacznie kojarzony z komunizmem — systemem, któremu Kościół przez dekady się przeciwstawiał — zaczęto kierować właśnie przeciwko Kościołowi. Był to zabieg językowy o dużym znaczeniu: osłabiał moralny autorytet Kościoła zbudowany w okresie komunizmu i przedstawiał go jako potencjalne źródło nowego ucisku. Pomaga to zrozumieć, w jak napiętej atmosferze funkcjonowali wówczas hierarchowie, w tym arcybiskup Józef Michalik, oraz dlaczego niemal każda ich publiczna wypowiedź była interpretowana jako przejaw rzekomego „klerykalnego zagrożenia” dla demokracji.

Tak też stało się z szeroko komentowanym zdaniem wypowiedzianych przez arcybiskupa w czasie pierwszych wolnych wyborów – natychmiast zostały one przechwycone, jako przykład rzekomego katolickiego szowinizmu. „Katolik ma obowiązek głosować na katolika, chrześcijanin na chrześcijanina, muzułmanin na muzułmanina, Żyd na Żyda, mason na masona, komunista na komunistę, każdy niech głosuje na tego, którego sumienie mu podpowiada” – powiedział wtedy arcybiskup. Trafnie całą sytuację kilka dni po śmierci Józefa Michalika skomentował Marek Jurek, były marszałek Sejmu a także w przeszłości jeden z liderów ZChN-u. 

“Z tej prostej i racjonalnej zachęty, wzywającej katolików do wyłonienia reprezentacji opinii katolickiej, robiono orędzie nacjonalizmu, „państwa wyznaniowego” i antysemityzmu. Publicznie wtedy mówiłem, że trzeba wyjątkowej ignorancji, nieznajomości mechanizmów społeczeństwa pluralistycznego, by tego orędzia nie zrozumieć. Wystarczy wiedzieć trochę „o demokracji w Ameryce”. W Nowym Jorku, który jest świetnym laboratorium kulturowego pluralizmu, katolicy (Włosi, Irlandczycy) z reguły głosowali na katolików, Żydzi na Żydów. Oczywiście teraz Nowym Jorkiem rządzi radykalnie lewicowy mahometanin, ale to już inny wiek i inna demokracja…”.  

Ten rodzaj propagandy sprawiał, że wielu Polaków, także wierzących, czyli faktycznie tworzących Kościół, właśnie w taki sposób postrzegało katolików, zarówno duchownych jak i świeckich, którzy zabiegali o zachowane w ustroju państwa najbardziej elementarnych, zgodnych z prawami człowieka zasad życia społeczeństwa chrześcijańskiego, czyli po prostu dobrego życia.

Przeciwko gettoizacji chrześcijan

Już jako przewodniczący Episkopatu Polski arcybiskup Michalik otwarcie mówił o narastającej wrogości wobec Kościoła. Wskazywał, że katolicy coraz częściej spotykają się z dyskryminacją i próbami wykluczania ich z życia publicznego, a przestrzeń debaty publicznej dopuszcza właściwie jedynie poglądy zgodne z liberalnym nurtem. Nie bał się mówić publicznie zauważać, że Kościół zaczął stawać się celem przejawów nienawiści, a sama polska demokracja ignorując głos opinii katolickiej ma charakter częściowo pozorny.

„Polska powinna zatroszczyć się o to, aby zginęło getto katolickie i trzeba na tej drodze wytrwać. Żeby w każdej dziedzinie życia, każdy obywatel miał równe prawa” – mówił w 2011 roku w Gietrzwałdzie. 

Choć krytycy starali się piętnować arcybiskupa Józefa Michalika jako radykała, był on po prostu w tych sprawach wiernym słuchaczem św. Jana Pawła II. Państwo demokratyczne musi najpierw zostać ufundowane na właściwych podstawach: prawie do życia, ochronie rodziny i kultury narodowej, prawie do wychowania religijnego i sprawiedliwości społecznej. Widząc, że te podstawowe sprawy należące od dawna do polskiej tożsamości po roku 1989 stały się nie mniej niż w czasach komunizmu, choć w inny sposób, zagrożone przez nową ideologię polityczną, mówił swoje non possumus. Z tego też powodu w bardzo wielu sytuacjach był kimś w rodzaju piorunochronu, na którym skupiał się gniew wrogiej Kościołowi części opinii publicznej.

Zawsze za działaniem

Już w latach 80. w Gorzowie błogosławił zaangażowanie grup katolickich w sprawy społeczne, w latach 90. wspierał swoim autorytetem środowiska  tworzące Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe, partię bez której nie byłoby w Polsce prawnej ochrony życia. Trzeba na te sprawy patrzeć realistycznie, bez katolickiego – nomen omen – zjednoczenia, szczególnie w latach 90., dziś nasz kraj miałby się obecnie dużo gorzej. Skutki radykalnie pozbawionego etycznego fundamentu demokratyzmu dobrze dziś widzimy we wciąż bogatszych, ale mniej szczęśliwych krajach leżących na zachód od Polski. Wielu ludzi przyjeżdża dziś do naszego kraju zobaczyć przeszłość własnego narodu i państwa, obraz czasów, gdy jeszcze i w ich społeczeństwa chrześcijański etos życia publicznego i prywatnego nie utracił swojej dynamiki.

By wskazać jeszcze na konkretne działania zmarłego, arcybiskup Józef Michalik angażował się w sprawę koncesji dla Radia Maryja w czasie, gdy próbowano administracyjnie uniemożliwić funkcjonowanie tego największego katolickiego medium. Już w 2013 roku zwracał uwagę, zanim pojawiło się wielu krytyków tego zjawiska w świeckim świecie, na ideologie odpowiedzialne za kryzys tożsamości płciowej dręczący społeczeństwa, a szczególnie ich młodsze pokolenia. Ideologia gender – jak mówił – “odchodzi od praw natury, promuje tzw. związki małżeńskie między osobami jednej płci, walczy o prawo legalizacji adopcji dziecka przez takie pary, a ostatnio wkracza do przedszkoli i szkół z instrukcją o tym, że należy od najmłodszych lat wygasić w dziecku poczucie wstydu."

Abp Michalik konsekwentnie zachęcał świeckich do aktywnego angażowania się w obronę chrześcijańskich wartości w życiu publicznym. Akcję Katolicką nazywał „najbliższą proboszczowi wspólnotą", podkreślając, że jej misją jest budowanie jedności, współpraca z duchowieństwem oraz współodpowiedzialność za Kościół. Wzywał jej członków do odwagi i aktywności społecznej – do trafnego rozpoznawania problemów i skutecznego przeciwstawiania się narodowym słabościom. Trzeba przyznać, że Akcja Katolicka, jako narzędzie społecznego oddziaływania, okazała się w warunkach III RP zjawiskiem zbyt anachronicznym by sprostać tym ambicjom. Czy inwestowanie w Akcję było błędem arcybiskupa? Dziś trudno na to odpowiedzieć. Być może raczej mieliśmy do czynienia z objawem determinacji, przekonaniem o konieczności działania nawet przy braku adekwatnych narzędzi. Arcybiskup Michalik po prostu nie czekał na idealne warunki by realizować swoją misję. Korzystał z tego, co było dostępne, i szukał dalej. To właśnie ta nieustępliwość — nie zawsze uwieńczona sukcesem — dobrze oddaje styl jego społecznego duszpasterstwa. 

Jeśli chodzi o stosunek do Unii Europejskiej uważał, że jego rolą nie jest przekonywanie do głosowania za akcesją lub przeciwko niej. Widział w tej kwestii sprawę stricte polityczną, w której naród może się suwerennie wypowiedzieć. Jednocześnie jednak dodawał: “Jestem raczej optymistą i człowiekiem, który nie boi się UE, ale też i tak bardzo jej nie ufa. I nie liczę, że ona rozwiąże wszystkie problemy. Co więcej, uważam, że ona tych problemów jeszcze przymnoży. Ale też trzeba będzie szukać na nie rozwiązania”. 

W trosce o pojednanie

Szczególnym rozdziałem posługi arcybiskupa Michalika w archidiecezji przemyskiej — leżącej na historycznie najtrudniejszym pograniczu polsko-ukraińskim — było zaangażowanie w pojednanie między oboma narodami i Kościołami. Już w pierwszych miesiącach po przybyciu do Przemyśla przystąpił do budowania relacji z Kościołem greckokatolickim, a po wspólnych z ukraińskim hierarchą działaniach obaj biskupi wydali list pasterski apelujący do wiernych o wzajemne przebaczenie i pojednanie. Pierwszym wielkim publicznym gestem było podpisanie w Warszawie w czerwcu 2005 roku „Listu biskupów greckokatolickich Ukrainy i rzymskokatolickich Polski z okazji aktu wzajemnego przebaczenia i pojednania" — wraz ze zwierzchnikiem Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego kard. Lubomyrem Huzarem. 

Rok później, w maju 2006, razem z kard. Huzarem modlił się w Pawłokomie na Podkarpaciu podczas odsłonięcia pomnika ku czci 366 Ukraińców zamordowanych tam w 1945 roku — w uroczystości udział wzięli prezydenci obu krajów: Wiktor Juszczenko i Lech Kaczyński. Gdy nadeszła 70. rocznica rzezi wołyńskiej, arcybiskup mówił wprost: „Trzeba zrozumieć, że Ukraińcy do końca nie uporali się ze swoją przeszłością i nie nastąpi to od razu. Musimy to uszanować i nie wolno tego jątrzyć. Jestem przekonany, że trzeba odwoływać się do uczuć wyższych, podawać głębsze racje i nie wolno cofnąć się przed możliwością budowania pokoju, pojednania i przebaczenia."  

Można powiedzieć, że arcybiskup Michalik pozostał aktywny publicznie do ostatnich dni życia. Jeszcze niedługo przed śmiercią na wiosnę 2026 roku dołączył do Komitetu Obchodów 1060-lecia Chrztu Polski czując się w obowiązku by działać na rzecz Polski chrześcijańskiej. 

Kościół jest potrzebny

Kościół w Polsce powinien z pokorą przyjmować różne słuszne skargi na błędy i grzechy jakie popełniali jego członkowie, szczególnie w zakresie moralności i wierności nauczaniu katolickiemu. Jednocześnie z perspektywy lat trzeba powiedzieć, że właśnie w tych obszarach, gdzie Kościół i katolicy byli najbardziej atakowani, często po prostu wyszydzani i zniesławiani przez niechętną im opinię publiczną, osiągnęli najwięcej. Można powiedzieć, że to w znacznej mierze dzięki ludziom Kościoła, umownie nazywanego “Kościołem III RP”, Polska zachowała aż dotąd swoją kulturową suwerenność, a nie jest jedynie klonem idei jakie nad Wisłę po 1989 roku przywieźli zachodni doradcy.  

Czy rzeczywiście śmierć arcybiskupa Michalika to koniec, jak piszą niektórzy autorzy, tego Kościoła, który nie obawiał się publicznie stawać w obronie chrześcijańskiego dziedzictwa? Zobaczymy. Oby tak się nie stało. Wiele jednak zależy od zaangażowania tych, którzy nie  tylko rozumieją wartość katolickiego dziedzictwa dla przyszłości Polski, ale także wypływających z niego zobowiązań.  

Tomasz Rowiński

Drogi Czytelniku, prenumerata to potrzebna forma wsparcia pracy redakcji "Christianitas", w sytuacji gdy wszystkie nasze teksty udostępniamy online. Cała wpłacona kwota zostanie przeznaczona na rozwój naszego medium, nic nie zostaje u pośredników, a pismo jest dostarczane do skrzynki pocztowej na koszt redakcji. Co więcej, do każdej prenumeraty dołączamy numer archiwalny oraz książkę z Biblioteki Christianitas. Zachęcamy do zamawiania prenumeraty już teraz. Wszystkie informacje wszystkie informacje znajdują się TUTAJ  

 


Tomasz Rowiński

(1981), redaktor "Christianitas", redaktor portalu Afirmacja.info, publicysta poralu Aleteia.org, senior research fellow w projekcie Ordo Iuris: Cywilizacja Instytutu Ordo Iuris, historyk idei, publicysta, autor książek; wydał m. in "Bękarty Dantego. Szkice o zanikaniu i odradzaniu się widzialnego chrześcijaństwa", "Królestwo nie z tego świata. O zasadach Polski katolickiej na podstawie wydarzeń nowszych i dawniejszych", "Turbopapiestwo. O dynamice pewnego kryzysu", "Anachroniczna nowoczesność. Eseje o cywilizacji przemocy". Mieszka w Książenicach koło Grodziska Mazowieckiego.