15.04.2019
do schowka

Rozbijanie atomu

Kilka tygodni po wybuchu afery peeselowskiego „nepotyzmu” byliśmy świadkami szczególnej manifestacji platformerskiej „transparencji”: podręczny premiera, minister Nowak [...] rekomenduje na stanowisko dyrektora tworzonego właśnie prestiżowego Muzeum Westerplatte młodego człowieka, który zasadniczo nie dał się jeszcze poznać niczym innym jak byciem dyrektorem biura poselskiego Nowaka. Nowak podkreśla jednak – i to jest bardzo ludzkie – że na stanowisku dyrektora muzeum potrzebuje zaufanego człowieka. Mamy więc płaszczyznę zaufania. Gdzie jest płaszczyzna kompetencji? Kandydat na dyrektora muzeum historycznego objaśnił je niesłychanie interesująco: „Nie interesuję się historią, więc będę chłodnym okiem patrzyć na konflikty historyków”. To atut numer jeden. Atut numer dwa: „Nie mam doświadczenia”. [...] Można powiedzieć, że nie mamy tu do czynienia z wypadkiem przy pracy, lecz z wyznaczeniem obowiązującej interpretacji TQM (total quality management): w świecie, w którym np. dziennikarze za swój największy skarb uznają „niezależność”, mamy teraz propozycję, by wysokimi urzędnikami czynić osoby pozbawione zainteresowania sprawami, którymi będą się zajmowały. Nikt nie będzie ich podejrzewał o zaangażowanie czy stronniczość. Urzędnicy totalnie bezinteresowni (za pensję 9,5 tys. miesięcznie). Nigdy nie ośmielilibyśmy się twierdzić, że jest to – w sferze faktów – zupełna nowość. Jednak nowe jest uznanie tej „bezinteresowności” za cnotę. Absolutne spełnienie cnót profesjonalnego menedżera. Czymś wyżej może być już tylko premier niezainteresowany polityką.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij