26.04.2017
do schowka

Od ucisku do zepsucia

Nigdy dość podkreślania owego podwójnego negatywnego charakteru rewolucyjnych mitów: są równocześnie wyczerpujące i toksyczne. Wysysają krew z narządów, a jednocześnie, wstrzykują truciznę, która rozkłada krew jeszcze pozostałą. W tym miejscu, problem się rozszerza. Niegdyś, tyrani mogli żerować na ludach bez powodowania ich głębokiego rozkładu: ich ucisk wzbudzał zdrowe poddanie się lub wywoływał zdrową rewoltę. Tyrania ich była po prostu tyranią człowieka, istoty konkretnej i żywej: jakie by nie były jej nadużycia, pozostawała w linii nadużyć naturalnych (nie niszczyła ani znaczenia hierarchii, ani znaczenia odżywczej tradycji, ani też owego instynktu pochodzącego z poddania się i z miłości, która łączy człowieka z jego funkcją, jego grupą, jego przeznaczeniem). To żywy człowiek druzgotał żywych ludzi: tak, było to okrutne, ale ludzkim okrucieństwem! Tymczasem mity nowożytne (kapitalistyczny mit liczby: dzika eksploatacja ludzi na korzyść bilansów i kont, albo socjalistyczny mit równości) nie ograniczają się do wyzyskiwania ludów bardziej niż jakikolwiek tyran: poprzez wstrzykiwanie rewolty i ponadnaturalnych apetytów w duszę mas, rozkładają rezerwy zdrowia społecznego, które drzemie w owej duszy. Mit człowieka zbiorowego – ów ideał państwa totalitarnego, którego urzędnik unicestwiłby obywatela i którego pewne aktualne instytucje (prawo zasiłku społecznego, nacjonalizacja przemysłu, etc.) próbują przygotować nadejście – z konieczności materialnie rujnuje państwo. Jednak, co poważniejsze, razem z bogactwem materialnym, odbiera człowiekowi zmysł wewnętrzny, zmysł duchowy życia społecznego: w tym samym czasie, w którym wysysa krew, zakłóca rytm serca – z ust wyrywa ludowi chleb, paczy mu smak. Czy pojmujemy tę potworność, owo najwyższe przekleństwo społeczne: jadowitego wampira?

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij